Raportuj komentarz

Do "cogito ergo sum..."
Po co ta zgryźliwość... Są ludzie z umysłami sprawnymi i są ludzie, którym ze względu na wiek, stan zdrowia, wieloletnie złe nawyki trzeba zagrożenia wbijać do głowy młotem. I nie chodzi o to by robiły to instytucje państwowe, ale ci co powinni się o nich troszczyć. Mają obowiązek się troszczyć.
W przypadku wypadku, o którym mowa postulowałem by dokładnie zbadać dlaczego do niego doszło, żeby o tym napisać, nie gwoli zaspokajania pustej ciekawości.
Ci których dewizą jest "cogito ergo sum", a którzy chodzą uliczką wzdłuż rzeki Tabor, na wysokości gdzie miał miejsce wypadek nie mają wątpliwości, dlaczego do niego doszło. Po prostu z rzeką trzeba umieć, trzeba ją szanować a nie traktować jako wysypisko śmieci. W przypadku wielkiej wody, traktowanie rzeki do spławiania niepotrzebnych rzeczy, kończy się czasem tylko zanieczyszczeniem koryta, ale czasem, jak w tym, przypadku tragedią.