Logo
Wydrukuj tę stronę

Na mszy było zbyt dużo osób. Sąd uniewinnił księdza

zdjęcie ilustracyjne zdjęcie ilustracyjne Fot. PixaBay

PODKARPACIE: Ksiądz z Leżajska stanął przed sądem w sprawie mszy świętej, którą odprawił w maju br., a na której miało przebywać więcej osób niż dopuszczały przepisy wynikające z rozporządzenia w sprawie COVID19. Wniosek o ukaranie do sądu złożyła Policja. Sąd uniewinnił duchownego. W uzasadnieniu wskazał między innymi na defekty rozporządzenia, które nie ma właściwego umocowania w ustawie, jak i na wątpliwości konstytucyjne.

REKLAMA



Do zdarzenia doszło w maju 2020 roku w jednej z parafii archidiecezji przemyskiej w dekanacie Leżajsk II. Z wnioskiem o ukaranie duchownego wystąpiła do sądu Policja, która postawiła księdzu zarzut z art. 54 Kodeksu wykroczeń o naruszaniu przepisów o zachowywaniu się w miejscach publicznych. W maju 2020 roku według rozporządzenia dotyczącego walki z pandemią COVID-19, w kościele jednocześnie mogło przebywać 50 osób. Według Policji liczba ta była przekroczona.

Zdarzenie trafiło na wokandę. Sprawą zainteresowało się Stowarzyszenie Europa Tradycja.

W poniedziałek, 19 października br., podczas rozprawy w leżajskim Sądzie Rejonowym Sąd uniewinnił księdza od zarzutów stawianych przez Policję.

Na rozprawę nie stawił się oskarżyciel, czyli Policja. Nieobecny był także ksiądz.

Obrona księdza wnosiła, by oskarżyciel został jednak wezwany na rozprawę aby uzasadnił, dlaczego uważa, iż przepis mówiący o obowiązku zapewnienia nieprzekraczania ilości osób, ma spoczywać akurat na księdzu, który odprawia Mszę.

Jak wywodził adwokat, przepis nie precyzuje tego - jednak nie sposób uznać, iż jest to obowiązek powszechny, czyli że spoczywa na każdej osobie. Oznaczałoby to bowiem, że każda osoba, która wchodzi do kościoła ma obowiązek policzyć obecnych, a jeśli jest ich zbyt wielu, samemu wyrzucić się z kościoła.

Podobnie nie można uznać, że ma to robić ksiądz, który odprawia Mszę - jak domaga się tego Policja, stawiając zarzuty w tym postępowaniu. Biorąc pod uwagę, iż czynność polegająca na nakazywaniu komuś opuszczenia jakiegoś miejsca, obejmuje działania władcze, w gruncie rzeczy należy dojść do wniosku, że odpowiedzialność za realizację tak zapisanego prawa obciąża właśnie Policję, a więc Policja oskarża o coś, co sama powinna zrobić.

Obrona powoływała się przede wszystkim na tę sama argumentację, która wcześniej doprowadziła sądy (np. słynny wyrok sądu w Kościanie) do wniosku, iż na podstawie takich rozporządzeń, nie da się karać ze względu na brak właściwego umocowania przepisów w ustawie, a w szczególności ich sprzeczności z Konstytucją. W tej sprawie dodatkowo chodzi również o niemożliwość uzgodnienia rozporządzenia z umową międzynarodową - Konkordatem.

Defekty rozporządzenia i wątpliwości konstytucyjne
Sąd podzielił takie stanowisko. W obszernym ustnym uzasadnieniu Sąd również wskazał na ewidentne defekty rozporządzenia, które nie ma właściwego umocowania w ustawie, jak i na wątpliwości konstytucyjne. W szczególności Sąd wskazał na rangę praw wolności religijnych, konieczność jasnego stanowienia prawa, które wkracza w tak wrażliwe obszary. Sąd podkreślił, iż zgodnie z art. 235 Konstytucji, takie ograniczenia mogą być stanowione przepisami rangi ustawowej i to raczej w ramach stanów nadzwyczajnych, nie w rozporządzeniu, a na taki akt prawny powoływała się Policja oskarżając księdza.

- Składamy podziękowania Panu Mecenasowi Ludwikowi Skurzakowi za objęcie w naszym imieniu opieka prawną i reprezentowanie księdza przed Sądem Rejonowym w Leżajsku - mówi Ryszard Skotniczny, prezes Stowarzyszenie Europa Tradycja.

  • autor: Redakcja
© KrosnoCity.pl 2008 - 2021